Potrzebujesz zdjęcia, które dodałeś pół roku temu. Otwierasz bibliotekę mediów i przewijasz. Pliki nazywają się „IMG_4821.jpg”, „logo-final-2.png”, „logo-final-ostateczne.png”. Po kilku minutach rezygnujesz i wgrywasz zdjęcie jeszcze raz. Biblioteka rośnie o kolejny duplikat, a następnym razem szukanie potrwa jeszcze dłużej.
Jak nazywasz zdjęcia, które wgrywasz?
Szczere pytanie: czy za każdym razem nadajesz zdjęciu opisową nazwę i uzupełniasz jego opis, żeby łatwo je potem znaleźć? Czy wgrywasz je prosto z telefonu, jako „IMG_20240611_142233.jpg” albo „3987537836.jpg”? Większość z nas robi to drugie - bo jest szybciej. Tyle że ta oszczędność wraca podwójnie: przy każdym szukaniu i w Google, które z nazwy pliku i opisu dowiaduje się, co jest na zdjęciu.
Brak opisów zdjęć (atrybutu alt) to też problem dla osób korzystających z czytników ekranu i jeden z pierwszych punktów w każdym audycie strony.
Drobne straty, które się sumują
Każda z tych czynności zajmuje tylko chwilę. Problem w tym, że powtarzasz je ciągle:
- Szukanie plików w płaskiej liście kilku tysięcy zdjęć.
- Ręczne kopiowanie wpisów - treść, kategorie, tagi, obrazek wyróżniający i ustawienia, przepisywane za każdym razem od nowa.
- Układanie kolejności portfolio czy realizacji przez zmianę dat publikacji, bo WordPress sortuje po dacie.
- Obejścia dla logotypów - WordPress nie przyjmuje plików SVG, więc logo ląduje jako rozmyty PNG.
- Zdjęcia, których nie da się powiększyć - klient chce zobaczyć szczegóły realizacji, a obrazek zostaje mały.
Prosty rachunek: jeśli te drobiazgi zabierają Tobie albo osobie od treści kwadrans dziennie, w roku robi się z tego około 60 godzin. To półtora tygodnia pracy na szukaniu i przepisywaniu.
Rozwiązanie „na raty” też kosztuje
Na każdy z tych problemów jest osobna wtyczka. Jedna do folderów, druga do SVG, trzecia do powiększania zdjęć, czwarta do kopiowania wpisów, piąta do sortowania. Każda ma własny panel, własne ograniczenia w darmowej wersji, własne aktualizacje i własne ryzyko, że po aktualizacji jednej przestanie działać druga. Do tego każda dokłada kod, który spowalnia stronę. Zamiast oszczędzać czas, zaczynasz zarządzać wtyczkami.
Co działa
Porządek w mediach, który nie przenosi plików i nie psuje adresów. Kopiowanie wpisu jednym kliknięciem. Kolejność ustawiana przeciąganiem. Bezpieczna obsługa SVG. Najlepiej w jednym miejscu, żeby nie trzeba było pilnować pięciu dodatków.
Są różne wtyczki do mediów. Polecam swoją, bo...
RRS Content & Media robi te wszystkie rzeczy w jednej wtyczce i jednym panelu po polsku:
- Foldery w bibliotece mediów - przeciągasz pliki do folderów, filtrujesz po folderze przy wstawianiu do wpisu, a pliki zostają na swoim miejscu na serwerze.
- Porządne nazwy plików od razu przy wgrywaniu - po włączeniu każdy wgrywany plik dostaje czystą nazwę: bez polskich znaków i spacji, małymi literami, opcjonalnie z prefiksem z datą. „Zdjęcie Biura 2024.JPG” trafia do biblioteki jako „zdjecie-biura-2024.jpg” - bez późniejszego poprawiania adresów.
- Czytelne nazwy w bibliotece - nazwy wyświetlane w bibliotece mediów, po których działa wyszukiwanie, poprawisz hurtowo na jednej liście.
- Hurtowe opisy zdjęć - wtyczka podpowiada opis (alt) i tytuł dla obrazków na podstawie nazwy pliku, tytułu wpisu albo Twojego wzorca. Filtrujesz tylko zdjęcia bez opisu, poprawiasz propozycje i zapisujesz wybrane.
- Bezpieczne pliki SVG - wgrywasz jak zwykłe zdjęcie, a niebezpieczne elementy są usuwane przed zapisem.
- Powiększanie zdjęć - z przewijaniem galerii strzałkami i gestem na telefonie. Możesz ograniczyć je do wybranych miejsc, np. galerii, i wykluczyć logotypy czy ikony.
- Kopia wpisu jednym kliknięciem - z treścią, kategoriami, tagami, polami i obrazkiem wyróżniającym.
- Własna kolejność wpisów - portfolio i realizacje układasz przeciąganiem.
Płacisz raz, bez abonamentu
RRS Content & Media możesz rozliczać miesięcznie albo rocznie, ale możesz też kupić licencję jednorazowo - bez abonamentu, na jedną domenę. Płacisz raz, a aktualizacje instalujesz z panelu WordPressa jak przy każdej innej wtyczce.
Pisane w Polsce, dla polskich firm
Moje wtyczki powstają z myślą o polskich przedsiębiorcach i polskich przepisach: panel, dokumentacja i komunikaty są po polsku, a funkcje odpowiadają temu, czego wymaga nasz rynek. Zanim wyjdę z nimi za granicę, chcę, żeby jak najlepiej służyły firmom tutaj.
Masz pomysł? Wpłyń na to, jak działa wtyczka
Każda moja wtyczka rozwija się także dzięki użytkownikom. Jeśli brakuje Ci jakiejś funkcji albo widzisz, co można zrobić prościej - napisz do mnie. Dobre pomysły trafiają do kolejnych wersji, a Ty masz realny wpływ na narzędzie, z którego korzystasz.




